Paczka doręczona, a rachunek rośnie. UOKiK sprawdza dopłaty
UOKiK wszczął postępowanie w sprawie dopłat naliczanych już po doręczeniu paczki. Mechanizm korekt po nadaniu zostanie z nami niezależnie od decyzji urzędu.
17 sierpnia Prezes UOKiK wszczął postępowanie w sprawie dziewięciu postanowień regulaminu platformy do nadawania paczek Furgonetka. Wszystkie dotyczą jednego mechanizmu: opłaty doliczanej już po tym, jak paczka została doręczona. Sprzedawca płaci za etykietę, przesyłka dochodzi do klienta, a po kilku tygodniach na rozliczeniu pojawia się korekta, której nikt wcześniej nie pokazał. Postępowanie nie przesądza jeszcze o niczym, ale nazywa problem, który zna każdy, kto wysyła paczki przez pośrednika: rachunek za wysyłkę bywa znany dopiero po fakcie.
Co dokładnie zakwestionował urząd
Urząd wziął na warsztat nie samą dopłatę, tylko sposób jej naliczania i tryb reklamacji. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny ujął to jednym zdaniem: „Paczka może przechodzić z rąk do rąk, ale odpowiedzialność nie może znikać”. Zarzuty układają się w trzy grupy.
| Obszar | Co kwestionuje UOKiK |
|---|---|
| Naliczanie opłat | jednostronne doliczanie opłat po doręczeniu, bez wcześniejszej zgody nadawcy; brak weryfikacji parametrów przesyłki przy jej przyjęciu; brak dokumentacji, protokołów i zdjęć uzasadniających dopłatę |
| Tryb reklamacji | wymóg zapłaty spornej kwoty, zanim reklamacja zostanie rozpatrzona; przekazywanie decyzji reklamacyjnej firmie kurierskiej, z którą nadawca nie zawierał umowy |
| Terminy | termin na złożenie reklamacji krótszy o trzy dni od terminu przewoźnika; brak wiążącego terminu na przekazanie reklamacji dalej; brak ochrony nadawcy przed skutkami opóźnienia w tym przekazaniu |
Za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów grozi kara do 10 procent rocznego obrotu. To górny próg ustawowy, nie zapowiedź wymiaru kary.
Skąd w ogóle biorą się dopłaty po nadaniu
Warto rozdzielić dwie rzeczy, bo mieszają się w dyskusji. Sama możliwość korekty rachunku po nadaniu nie jest wymysłem pośredników. Wynika z tego, jak działa sortownia: paczka przy nadaniu jest opisana tym, co zadeklarował nadawca, a zmierzona zostaje dopiero na taśmie, skanerem wymiarowym i wagą. Jeżeli zadeklarowane parametry rozjeżdżają się z pomiarem, przewoźnik nalicza różnicę. Do tego dochodzi zasada, która zaskakuje najczęściej: fakturowana jest waga rzeczywista albo gabarytowa, ta wyższa. Paczka lekka, ale duża, kosztuje jak paczka ciężka. Pisaliśmy o tym osobno, przy okazji liczenia kosztu wysyłki według wagi gabarytowej.
Czym innym jest to, co dzieje się z taką korektą dalej. Gdy sprzedawca ma umowę bezpośrednio z przewoźnikiem, dostaje dopłatę wraz z pomiarem i może ją zakwestionować u źródła. Gdy kupuje etykietę przez pośrednika, w łańcuchu jest jeszcze jedno ogniwo, a wraz z nim pytanie, kto ma pokazać dowód pomiaru i do kogo składa się reklamację. Dokładnie w to miejsce uderza postępowanie urzędu.
Nasze zdanie: to nie jest problem jednej platformy
Zgadzamy się z urzędem w dwóch punktach i uważamy je za najważniejsze w całej sprawie. Po pierwsze, opłata bez dowodu jest opłatą uznaniową. Jeżeli ktoś nalicza dopłatę za przekroczenie gabarytu, powinien pokazać pomiar albo zdjęcie, tak jak pokazuje się podstawę każdej innej faktury. Po drugie, obowiązek zapłaty spornej kwoty przed rozpatrzeniem reklamacji odwraca ciężar w złą stronę: nadawca finansuje spór, którego jeszcze nie rozstrzygnięto.
Nie zgadzamy się natomiast z odczytem, który już krąży po branżowych komentarzach, że wystarczy zmienić pośrednika i problem znika. Mechanizm korekt po nadaniu jest wpisany w model rozliczeń całego rynku przesyłek i po decyzji urzędu nadal tam będzie. Zmieni się co najwyżej to, jak wygląda dowód i jak liczy się terminy reklamacji. Sprzedawca, który dziś nie wie, ile naprawdę mierzy jego paczka, po najkorzystniejszej decyzji UOKiK nadal nie będzie tego wiedział.
U nas na hali ta różnica jest widoczna każdego dnia. Paczka trafia na wagę i pod pomiar przed wygenerowaniem etykiety, a nie po wyjeździe z magazynu. Karton z sianem albo z pościelą waży trzy kilogramy i wychodzi w rozliczeniu jak kilkanaście, bo liczy się objętość. Kiedy wiadomo to przed nadaniem, jest jeszcze wybór: inny karton, inna metoda dostawy, inna cena dostawy w sklepie. Kiedy wychodzi na fakturze po miesiącu, zostaje tylko reklamacja.
Co sprawdzić: najpierw w umowie, potem u siebie
Zarzuty z komunikatu urzędu są gotową listą kontrolną do przejrzenia własnej umowy, niezależnie od tego, z kim ją Państwo mają. Cztery pytania rozstrzygają najwięcej:
1. Czy regulamin przewiduje, że przy dopłacie dostaję dowód pomiaru, to jest wymiary, wagę i najlepiej zdjęcie z sortowni, czy tylko kwotę na zestawieniu.
2. Czy muszę zapłacić sporną kwotę przed rozpatrzeniem reklamacji, czy postępowanie toczy się bez tego warunku.
3. Ile mam czasu na reklamację i czy ten termin nie jest krótszy niż termin, który sam pośrednik ma u przewoźnika. Jeżeli jest krótszy, część spraw przepada zanim je zauważę.
4. Kto podejmuje decyzję reklamacyjną i w jakim terminie zgłoszenie ma być przekazane dalej. Brak terminu oznacza, że opóźnienie po drodze obciąża mnie.
Druga część listy dotyczy już własnego magazynu albo biurka, na którym powstają paczki. Sezon zaczyna się za kilka tygodni, a dopłaty najmocniej bolą wtedy, gdy wolumen rośnie, bo błąd mnoży się przez liczbę paczek. Cztery rzeczy, które da się zrobić od ręki:
Zmierzyć własne kartony. Nie jeden wzorcowy, tylko każdy format, który realnie wychodzi ze sklepu, razem z wypełnieniem i taśmą. Wymiary po spakowaniu bywają większe niż na etykiecie kartonu.
Sprawdzić ostatnie trzy rozliczenia. Wyszukać pozycje inne niż cena etykiety i policzyć, ile procent rachunku stanowią. Jeżeli wyjdzie więcej niż kilka procent, to nie jest szum, tylko koszt do naprawienia.
Porównać deklarację z pomiarem. Dla najczęstszej paczki sprawdzić, czy to, co wpisuje integracja, zgadza się z tym, co pokazuje waga. Rozjazd w tym miejscu generuje dopłaty seryjnie, nie pojedynczo.
Ustawić kalendarz reklamacji. Termin liczony od dnia doręczenia, nie od dnia, w którym dopłata pojawiła się na zestawieniu. To dwie różne daty i tylko pierwsza się liczy.
Sklepom, które oddają magazyn na zewnątrz, ten problem nie znika, tylko zmienia właściciela: pomiar i nadanie robi operator, a koszt przewozu przy obsłudze magazynowej sklepu internetowego refakturujemy po cenie zakupu, bez narzutu, więc korekta przewoźnika jest widoczna jako korekta przewoźnika, a nie rozpływa się w opłacie za usługę. Ta sama zasada dotyczy przesyłek wracających, które opisujemy przy obsłudze zwrotów.
Źródła
- UOKiK, „Paczka opłacona, dostarczona, ale rachunek nadal rośnie. Prezes UOKiK wszczął postępowanie wobec Furgonetki”, komunikat z 17 sierpnia 2026 (dziewięć zakwestionowanych postanowień, zarzuty co do dopłat po doręczeniu, dowodów, trybu i terminów reklamacji, próg kary do 10 procent obrotu, cytat Prezesa UOKiK)
- Bankier.pl, „UOKiK prześwietla Furgonetkę. Zaskakujące opłaty za paczki trafiły pod lupę” (relacja z komunikatu urzędu)
- Manager Plus, „Furgonetka pod lupą UOKiK. Urząd kwestionuje dziewięć zapisów regulaminu” (relacja z komunikatu urzędu)


